Polecam obejrzeć film o człowieku, który przewidział kryzys (*).
Czy Arthur Laffer spłacił zakład? Posłuchajmy jego "inteligentnych" tłumaczeń...
(*) Peter Schiff - prezydent firmy brokerskiej Euro Pacific Capital Inc. (www.europac.net); były doradca Rona Paula - republikańskiego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2008 roku; pojawia się okazyjnie w programach ekonomicznych na antenie CNBC, Fox News i Bloomberg Television; prowadzi internetowy program radiowy dostępny pod adresem http://www.europac.net/radioshow.asp .
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dotacje państwowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dotacje państwowe. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 12 lutego 2009
poniedziałek, 9 lutego 2009
Ten się śmieje kto się śmieje ostatni...
Ciekawe spojrzenie na kryzys :)
... tak z przymrużeniem oka.
... tak z przymrużeniem oka.
Etykiety:
dotacje państwowe,
komedia,
kryzys finansowy,
wideo,
youtube
środa, 26 listopada 2008
Konserwatywno-liberalne trzymanie się zasad
Dzisiaj kilka słów konsekwencji. Jeśli się mylę - proszę o sprostowanie.
Wypowiadając opinie o tym, że "ubezpieczenia" emerytalne, zasiłki dla bezrobotnych, urlopy macierzyńskie czy "becikowe" mają bardzo negatywny wpływ, natychmiast spotykam się z zarzutem, że moje przekonania są nieprzystające do obecnych realiów.
I jest to prawda, bo nie godzę się na wiele otaczających mnie absurdów. Ale czy mogę i chcę w nich brać udział? I czy będę w nich brał?
Przeprowadzając wielokrotnie rozmowy na powyższe tematy niemal zawsze docieramy w dyskusji do pytania - a czy weźmiesz becikowe skoro uważasz je za niepotrzebne? Czy brałbyś rentę? Itd. itp.
Odpowiedź na powyższe pytanie niemal nigdy nie zostaje zrozumiana. Mało tego - staje się w oczach moich oponentów orężem przeciw mnie. Tak im się wydaje. A odpowiedź brzmi: "Najprawdopodobniej wezmę".
Dlaczego? Wezmę nie dlatego, że mam naturę zbieracza zasiłków - od tego jestem daleki, ale dlatego, że co miesiąc płacę dosyć wysokie podatki na cele, które nigdy nie dotyczą mnie. Gdyby nadarzyła się "okazja" odzyskania części swoich zapłaconych niesłusznie wysokich podatków - wtedy wezmę.
Należy odróżnić naturę żebraczą przejawiającą się w wielu miejscach Polski pod postacią kolejek po zasiłek dla bezrobotnych, 30-letnich rencistów pracujących na budowach lub na emigracji, wielodzietnych rodzinach, które przeliczają dzieci na zasiłki (MOPS, UM lub zasiłki gminne, wsparcie TPD, "becikowe" lub inne) od próby odzyskania własnych niesłusznie zagrabionych (pod postacią podatków) pieniędzy.
Drogi Czytelniku, czy teraz rozumiesz dlaczego zasiłki, zapomogi czy dofinansowania mają negatywny wpływ na społeczeństwo? Mam nadzieję, że tak, gdy nawet ciężko pracującego kapitalistę potrafią skłonić do sięgania po pieniądze wydzielane przez urzędnika...
Dlatego stanowczo stwierdzam - Stop WSZELKIM zasiłkom!
Wypowiadając opinie o tym, że "ubezpieczenia" emerytalne, zasiłki dla bezrobotnych, urlopy macierzyńskie czy "becikowe" mają bardzo negatywny wpływ, natychmiast spotykam się z zarzutem, że moje przekonania są nieprzystające do obecnych realiów.
I jest to prawda, bo nie godzę się na wiele otaczających mnie absurdów. Ale czy mogę i chcę w nich brać udział? I czy będę w nich brał?
Przeprowadzając wielokrotnie rozmowy na powyższe tematy niemal zawsze docieramy w dyskusji do pytania - a czy weźmiesz becikowe skoro uważasz je za niepotrzebne? Czy brałbyś rentę? Itd. itp.
Odpowiedź na powyższe pytanie niemal nigdy nie zostaje zrozumiana. Mało tego - staje się w oczach moich oponentów orężem przeciw mnie. Tak im się wydaje. A odpowiedź brzmi: "Najprawdopodobniej wezmę".
Dlaczego? Wezmę nie dlatego, że mam naturę zbieracza zasiłków - od tego jestem daleki, ale dlatego, że co miesiąc płacę dosyć wysokie podatki na cele, które nigdy nie dotyczą mnie. Gdyby nadarzyła się "okazja" odzyskania części swoich zapłaconych niesłusznie wysokich podatków - wtedy wezmę.
Należy odróżnić naturę żebraczą przejawiającą się w wielu miejscach Polski pod postacią kolejek po zasiłek dla bezrobotnych, 30-letnich rencistów pracujących na budowach lub na emigracji, wielodzietnych rodzinach, które przeliczają dzieci na zasiłki (MOPS, UM lub zasiłki gminne, wsparcie TPD, "becikowe" lub inne) od próby odzyskania własnych niesłusznie zagrabionych (pod postacią podatków) pieniędzy.
Drogi Czytelniku, czy teraz rozumiesz dlaczego zasiłki, zapomogi czy dofinansowania mają negatywny wpływ na społeczeństwo? Mam nadzieję, że tak, gdy nawet ciężko pracującego kapitalistę potrafią skłonić do sięgania po pieniądze wydzielane przez urzędnika...
Dlatego stanowczo stwierdzam - Stop WSZELKIM zasiłkom!
Etykiety:
dotacje państwowe,
emerytura,
renta,
zasiłek
piątek, 10 października 2008
Subprime - źródło kryzysu w USA?
"Kryzys finansowy" w Stanach Zjednoczonych to wdzięczny ostatnio temat. Spróbujmy spojrzeć, jak to z tym "kryzysem" jest.
Elementem tego zjawiska są kredyty subprime. Czym jest "subprime loan"?
W dużym skrócie "subprime loan" to kredyt bankowy udzielany osobom bez zdolności kredytowej lub w trudnej sytuacji finansowej. Jego oprocentowanie jest wyższe niż przy standardowym kredycie, a warunki zawierania umów kredytowych bywają skrajnie niekorzystne dla kredytobiorcy. Kredyty te cechują się dużym stopniem ryzyka - zarówno dla banku jak i dla kredytobiorcy.
Jako ciekawostkę należy podać, że rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził zapis (tzw. ustawa o reinwestycji w społeczność lokalną) nakazujący, aby 30% portfela kredytów bankowych stanowiły właśnie kredyty subprime. Wobec tego faktu nie można przejść obojętnie, bowiem w całkiem nowym świetle stawia on obecne zachowania rządu Stanów Zjednoczonych oraz "rynków finansowych".
Jak mówi Dick Armey (*) w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ("Ameryka traci rozsądek" 03/10/2008), nie jest to jedyny element zawirowań wokół kredytów.
"Drugi zgubny przepis to nakaz wyceny aktywów banku zgodnie z ich ceną rynkową. Wymóg ten sprawia, że w sytuacji takiej jak obecna, gdy pęka bańka rynkowa, nawet zdrowe, silne firmy mogą wyglądać na papierze jak całkowici bankruci. To właśnie stąd biorą się gwałtowne upadki renomowanych przedsiębiorstw, jakich całą serię ostatnio widzieliśmy. Wystarczy naprawić błędne przepisy, skorygować chorą politykę rządową, a rynek sam znajdzie drogę do poprawy. I cały ten kryzys nie będzie wcale wyglądał tak strasznie, jak niektórzy to przedstawiają."
Kolejnym puzzlem tej rozbitej układanki są kredytobiorcy - ludzie, którzy korzystali z łatwo dostępnych kredytów w nadziei na zyski w bliżej nieokreślonej przyszłości. I choć źródłem kłopotów tych właśnie osób jest ich własna głupota, to sytuację pogorszyły wysokie ceny paliw płynnych i ciągle rosnący deficyt budżetowy USA.
Tu należy się na chwilę zatrzymać i przeanalizować historię prawa i jego modyfikacji, które doprowadziły do obecnego stanu.
W 1937 roku wprowadzono w życie Federalną Ustawę o Publicznym Programie Mieszkaniowym. Zakładała ona, że każdy obywatel ma prawo do godziwych warunków mieszkaniowych oraz ustanawiała preferencyjne warunki dla budownictwa komunalnego opartego na funduszach federalnych i stanowych, jak i własnościowego na bazie bezprocentowych pożyczek.
Kolejna modyfikacja prawna przyszła w 1960 roku, kiedy to pozwolono na udzielanie przez organizacje charytatywne kredytów o niewielkim oprocentowaniu. W 1974 roku dopuszczono do rynku kredytów mieszkaniowych firmy prywatne. Z upływem lat program zmieniał formułę pozwalając na coraz szersze partycypowanie przez państwo w coraz większej liczbie elementów rynku kredytowego - m.in. poprzez dopłaty do czynszów czy spłat rat kredytu.
W 1980 roku zniesiono kontrolę federalną nad wysokością oprocentowania udzielanych kredytów. Spowodowało to lawinowe powstawanie kas oszczędnościowo-pożyczkowych - na początku niewielkich, lecz wraz ze wzrostem zainteresowania kredytobiorców oraz instytucji finansowych widzących zyski w tej formie kredytowania, coraz większych instytucji finansowych.
...Kolejna część kredytów subprime niebawem :)
(*) Dick Armey - ur. 7 lipca 1940 r. w Cando (Płn. Dakota, USA) były senator z Texasu (1985-2003) oraz przez 8 lat lider republikańskiej większości. Współautor „Kontraktu z Ameryką” - planu, który w latach 90. dał republikanom większość w obu izbach Kongresu. Dziś zasiada we władzach firmy prawniczej DLA Piper oraz przewodzi organizacji „FreedomWorks” działającej na rzecz zmniejszenia podatków i ograniczenia roli państwa.
Elementem tego zjawiska są kredyty subprime. Czym jest "subprime loan"?
W dużym skrócie "subprime loan" to kredyt bankowy udzielany osobom bez zdolności kredytowej lub w trudnej sytuacji finansowej. Jego oprocentowanie jest wyższe niż przy standardowym kredycie, a warunki zawierania umów kredytowych bywają skrajnie niekorzystne dla kredytobiorcy. Kredyty te cechują się dużym stopniem ryzyka - zarówno dla banku jak i dla kredytobiorcy.
Jako ciekawostkę należy podać, że rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził zapis (tzw. ustawa o reinwestycji w społeczność lokalną) nakazujący, aby 30% portfela kredytów bankowych stanowiły właśnie kredyty subprime. Wobec tego faktu nie można przejść obojętnie, bowiem w całkiem nowym świetle stawia on obecne zachowania rządu Stanów Zjednoczonych oraz "rynków finansowych".
Jak mówi Dick Armey (*) w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ("Ameryka traci rozsądek" 03/10/2008), nie jest to jedyny element zawirowań wokół kredytów.
"Drugi zgubny przepis to nakaz wyceny aktywów banku zgodnie z ich ceną rynkową. Wymóg ten sprawia, że w sytuacji takiej jak obecna, gdy pęka bańka rynkowa, nawet zdrowe, silne firmy mogą wyglądać na papierze jak całkowici bankruci. To właśnie stąd biorą się gwałtowne upadki renomowanych przedsiębiorstw, jakich całą serię ostatnio widzieliśmy. Wystarczy naprawić błędne przepisy, skorygować chorą politykę rządową, a rynek sam znajdzie drogę do poprawy. I cały ten kryzys nie będzie wcale wyglądał tak strasznie, jak niektórzy to przedstawiają."
Kolejnym puzzlem tej rozbitej układanki są kredytobiorcy - ludzie, którzy korzystali z łatwo dostępnych kredytów w nadziei na zyski w bliżej nieokreślonej przyszłości. I choć źródłem kłopotów tych właśnie osób jest ich własna głupota, to sytuację pogorszyły wysokie ceny paliw płynnych i ciągle rosnący deficyt budżetowy USA.
Tu należy się na chwilę zatrzymać i przeanalizować historię prawa i jego modyfikacji, które doprowadziły do obecnego stanu.
W 1937 roku wprowadzono w życie Federalną Ustawę o Publicznym Programie Mieszkaniowym. Zakładała ona, że każdy obywatel ma prawo do godziwych warunków mieszkaniowych oraz ustanawiała preferencyjne warunki dla budownictwa komunalnego opartego na funduszach federalnych i stanowych, jak i własnościowego na bazie bezprocentowych pożyczek.
Kolejna modyfikacja prawna przyszła w 1960 roku, kiedy to pozwolono na udzielanie przez organizacje charytatywne kredytów o niewielkim oprocentowaniu. W 1974 roku dopuszczono do rynku kredytów mieszkaniowych firmy prywatne. Z upływem lat program zmieniał formułę pozwalając na coraz szersze partycypowanie przez państwo w coraz większej liczbie elementów rynku kredytowego - m.in. poprzez dopłaty do czynszów czy spłat rat kredytu.
W 1980 roku zniesiono kontrolę federalną nad wysokością oprocentowania udzielanych kredytów. Spowodowało to lawinowe powstawanie kas oszczędnościowo-pożyczkowych - na początku niewielkich, lecz wraz ze wzrostem zainteresowania kredytobiorców oraz instytucji finansowych widzących zyski w tej formie kredytowania, coraz większych instytucji finansowych.
...Kolejna część kredytów subprime niebawem :)
(*) Dick Armey - ur. 7 lipca 1940 r. w Cando (Płn. Dakota, USA) były senator z Texasu (1985-2003) oraz przez 8 lat lider republikańskiej większości. Współautor „Kontraktu z Ameryką” - planu, który w latach 90. dał republikanom większość w obu izbach Kongresu. Dziś zasiada we władzach firmy prawniczej DLA Piper oraz przewodzi organizacji „FreedomWorks” działającej na rzecz zmniejszenia podatków i ograniczenia roli państwa.
Etykiety:
dotacje państwowe,
kredyty,
kryzys finansowy,
spadki giełdowe,
subprime
Subskrybuj:
Posty (Atom)