Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kredyty. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 listopada 2008

Ostrzejsze kryteria udzielania kredytów - dobry krok banków?

Kiedy pierwsze sygnały o "kryzysie finansowym" dotarły do Polski banki rozpoczęły procedury zaostrzania warunków udzielania kredytów. Razem z tym procesem rozpoczęła się prawdziwa ofensywa "wysokich" lokat bankowych - obecnie jest to około 8-9% przy lokacie 3 miesięcznej.

Jest to bardzo ciekawy sygnał. Oznacza on, że banki potrzebują kapitału - wysokie lokaty mają zachęcić do pozostawiania własnej gotówki w tym czy innym banku (co de facto oznacza transfer gotówki z innego banku, giełdy lub aktywów zagrożonych utratą wartości).

Zaostrzanie kryteriów przyznawania kredytów jako sygnał braku gotówki i zabezpieczania się przed udzielaniem kolejnych, być może zagrożonych, kredytów to jedna strona medalu. Druga to krok w dobrą stronę - powrotu do realniejszej polityki kredytowej. Ale zanim o tym dlaczego jest to sygnał pozytywny najpierw kilka słów o tym w jaki sposób proces ten jest realizowany.

W raporcie Expandera z 16 października 2008 r czytamy:
"Zaostrzając warunki udzielania kredytów mieszkaniowych część banków (podkreślenie KW) zastosowało nowe zasady, czyli wyższe marże i wyższy wymagany wkład własny, wobec klientów, którzy byli już w procesie aplikacyjnym. (...) Takie działania mogą być przyczyną wymiernych strat poniesionych przez klientów. Dotyczy to osób, które dokonały wpłat zadatku na mieszkanie, a później w dniu, w którym umowa kredytowa miała być podpisana, dowiedziały się, że decyzja banku została anulowana."

Expander podzielił banki na 4 grupy wg ich schematu zachować wobec własnych Klientów. Bardzo smutną praktykę wykazało kilka banków (nazwy z litości pominę...) i zastosowało nowe zasady wobec Klientów, którzy już otrzymali pozytywne decyzje kredytowe.
Coż, chyba prezesom tych banków nie jest znana łacińska maksyma Pacta sunt servanda.

Raport swój Expander kończy stwierdzeniem:
"
Expander nie kwestionuje konieczności zaostrzania warunków udzielania kredytów hipotecznych, gdyż wynika to z sytuacji na rynku (podkreślenie KW). Podejmując decyzje o zaostrzeniu kryteriów banki wykazały się jednak krańcowo różną troską o interes klienta. Można oczekiwać, że nie pozostanie to bez wpływu na przyszłe decyzje klientów. Nadszarpnięte zaufanie nie tak łatwo odbudować. "

W gazecie POLSKA, Gazeta Krakowska (The Times) z 20 listopada 2008 r czytamy, że aby "dostać kredyt na zakup mieszkania, najwyższy wkład własny trzeba zgromadzić w Warszawie, a najniższy w Bydgoszczy. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy zdolność kredytowa Polaków drastycznie spadła. (...) W najgorszej sytuacji są osoby zainteresowane kredytowaniem kupna mieszkania w Warszawie, Krakowie i Wrocławiu. W stolicy wkład własny na mieszkanie o powierzchni 40 mkw. może oscylować nawet wokół 100 tys. zł. Wprawdzie największe miasta w Polsce to także najwyższe płace, ale - jak zwracają uwagę analitycy Metrohouse - uzbieranie przez młode osoby zaczynające dorosłe życie (a takie stanowią większość nabywców) tak wysokiej kwoty nie będzie łatwe. "

Artykuł został opatrzony wiele mówiącym tytułem "Młodzi ludzie już nie mają szans na kredyt". A ja pozwolę sobie odpowiedzieć na to "I bardzo dobrze, że nie mają szans na kredyt!"

Dlaczego? Powodów jest wiele, ale przytoczę tylko kilka, wg mnie najważniejszych. Zacznijmy od banków.

Obecne zaostrzanie kryteriów wynika nie tylko z sytuacji na rynku. Przez wiele stuleci była to dobra i zdrowa praktyka banków. Bank po części zarabia na odsetkach od kredytu, zatem wymaganie wkładu własnego, który obniża kwotę kredytu, zdawałoby się, jest działaniem obniżającym jego dochody. Informacja o wkładzie własnym była dla banków przez wiele lat bardzo cenna, ponieważ dawała pewien obraz przyszłego kredytobiorcy.
Jeśli przyszły kredytobiorca miał wkład własny w inwestycję (nie koniecznie na konsumpcję - jak w tym przypadku kredytu mieszkaniowego) oznaczało, że przy określonych dochodach, które deklarował w banku, był w stanie zaoszczędzić te pieniądze. Był to pierwszy krok odrzucania kredytobiorców nierozsądnych i nieoszczędnych.

Zaostrzanie kryteriów przyznawania kredytów ma bardzo pozytywne działanie na Klientów banków. Zmusza ich do zmiany myślenia o kredytach i uczy oszczędności. Młodzi ludzie najpierw powinni nauczyć się zarabiać pieniądze, oszczędzać oraz inwestować w siebie, aby w przyszłości kupić mieszkanie - być może już za własne pieniądze. Nowe zasady z pewnością utrudnią wielu osobom zaciągnięcie kredytu konsumpcyjnego (zakup mieszkania to konsumpcja a nie inwestycja jak się często powtarza) oraz zmienią w dużej części całą strukturę kredytów w Polsce.

Podejrzewam jednak, że proces ten nie będzie trwały. Przywołać można tutaj Wincentego Kadłubka, który pisał o "psuciu monety" czy Mikołaja Kopernika, który w „Monetae cudendae ratio” („Sposób bicia monety”) pisał o wypieraniu z obiegu pieniądza dobrego przez pieniądz gorszy. Żywię obawy, że ten sam proces będzie dotyczył kredytów. W pogoni za możliwością kreowania pieniądza (i czerpania z tego zysku) banki będą "zamieniały dobre kredyty na gorzsze", obniżały wymagania lub zmieniały sposoby ich udzielania. Osobiście jestem ciekaw co będzie następcą "banków inwestycyjnych", które przecież z bankami nie miały nic wspólnego...

piątek, 10 października 2008

Wykup prawo jazdy płacąc alimenty

Po czterech latach przywrócono istnienie Funduszu alimentacyjnego w Polsce. Nowe przepisy pozwalające na odebranie prawa jazdy osobie niepłacącej alimentów weszły w życie 1 października 2008 roku.

Odbyłem dzisiaj dwie rozmowy na temat słuszności takiego rozwiązania. Na moje szczęście moi adwersarze mieli odmienne zdanie co pozwoliło na ciekawą dyskusję.

W całej tej sytuacji najbardziej zastanawiające dla mnie jest powiązanie płacenia alimentów i prawa do prowadzenia pojazdów. Nie mam zamiaru oceniać słuszności i sposobu ściągania należności, lecz jedynie spróbować znaleźć uzasadnienie dla odbierania prawa jazdy za niepłacenie rachunków.

Napisałem rachunków, bo można uznać, że zasądzone alimenty są pewnym rachunkiem, który należy uregulować. Porównajmy teraz istniejącą sytuację winnego opłacenia alimentów i odebrania mu prawa jazdy do innych zobowiązań finansowych.

Łączenie dwóch niezależnych od siebie spraw jakimi są alimenty i prawo jazdy przenieśmy na płaszczyznę płacenia rachunków za prąd. Czy w przypadku, gdy Ktoś nie opłaci rachunku za prąd możemy mu zabrać legitymację studencką, aby nie korzystał z tańszego biletu do kina?

W jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z regulowaniem finansowych zobowiązań. Z drugiej strony mamy odbieranie dokumentu uprawniającego do pewnych czynności - kierowania pojazdem i tańszego wejścia do kina. W obu przypadkach pomijam fakt istnienia innych metod ściągania należności zamiast odbierania dokumentów. Czy jesteśmy w stanie zaakceptować taką sytuację?

Jeśli czytając ten tekst stwierdzisz, że jesteś w stanie zaakceptować hipotetyczny przypadek odbierania legitymacji za niepłacenie rachunków, to stawiasz się w pozycji totalitarysty, a państwu dajesz prawo do decydowania o Tobie w każdej sprawie.
Czy pozwoliłbyś, aby odebrano Ci certyfikat ukończenia kursu płetwonurka czy certyfikat CAE za opóźnienia w spłacie raty kredytu za samochód?

Subprime - źródło kryzysu w USA?

"Kryzys finansowy" w Stanach Zjednoczonych to wdzięczny ostatnio temat. Spróbujmy spojrzeć, jak to z tym "kryzysem" jest.

Elementem tego zjawiska są kredyty subprime. Czym jest "subprime loan"?
W dużym skrócie "subprime loan" to kredyt bankowy udzielany osobom bez zdolności kredytowej lub w trudnej sytuacji finansowej. Jego oprocentowanie jest wyższe niż przy standardowym kredycie, a warunki zawierania umów kredytowych bywają skrajnie niekorzystne dla kredytobiorcy. Kredyty te cechują się dużym stopniem ryzyka - zarówno dla banku jak i dla kredytobiorcy.

Jako ciekawostkę należy podać, że rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził zapis (tzw. ustawa o reinwestycji w społeczność lokalną) nakazujący, aby 30% portfela kredytów bankowych stanowiły właśnie kredyty subprime. Wobec tego faktu nie można przejść obojętnie, bowiem w całkiem nowym świetle stawia on obecne zachowania rządu Stanów Zjednoczonych oraz "rynków finansowych".

Jak mówi Dick Armey (*) w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" ("Ameryka traci rozsądek" 03/10/2008), nie jest to jedyny element zawirowań wokół kredytów.
"Drugi zgubny przepis to nakaz wyceny aktywów banku zgodnie z ich ceną rynkową. Wymóg ten sprawia, że w sytuacji takiej jak obecna, gdy pęka bańka rynkowa, nawet zdrowe, silne firmy mogą wyglądać na papierze jak całkowici bankruci. To właśnie stąd biorą się gwałtowne upadki renomowanych przedsiębiorstw, jakich całą serię ostatnio widzieliśmy. Wystarczy naprawić błędne przepisy, skorygować chorą politykę rządową, a rynek sam znajdzie drogę do poprawy. I cały ten kryzys nie będzie wcale wyglądał tak strasznie, jak niektórzy to przedstawiają."

Kolejnym puzzlem tej rozbitej układanki są kredytobiorcy - ludzie, którzy korzystali z łatwo dostępnych kredytów w nadziei na zyski w bliżej nieokreślonej przyszłości. I choć źródłem kłopotów tych właśnie osób jest ich własna głupota, to sytuację pogorszyły wysokie ceny paliw płynnych i ciągle rosnący deficyt budżetowy USA.

Tu należy się na chwilę zatrzymać i przeanalizować historię prawa i jego modyfikacji, które doprowadziły do obecnego stanu.
W 1937 roku wprowadzono w życie Federalną Ustawę o Publicznym Programie Mieszkaniowym. Zakładała ona, że każdy obywatel ma prawo do godziwych warunków mieszkaniowych oraz ustanawiała preferencyjne warunki dla budownictwa komunalnego opartego na funduszach federalnych i stanowych, jak i własnościowego na bazie bezprocentowych pożyczek.

Kolejna modyfikacja prawna przyszła w 1960 roku, kiedy to pozwolono na udzielanie przez organizacje charytatywne kredytów o niewielkim oprocentowaniu. W 1974 roku dopuszczono do rynku kredytów mieszkaniowych firmy prywatne. Z upływem lat program zmieniał formułę pozwalając na coraz szersze partycypowanie przez państwo w coraz większej liczbie elementów rynku kredytowego - m.in. poprzez dopłaty do czynszów czy spłat rat kredytu.

W 1980 roku zniesiono kontrolę federalną nad wysokością oprocentowania udzielanych kredytów. Spowodowało to lawinowe powstawanie kas oszczędnościowo-pożyczkowych - na początku niewielkich, lecz wraz ze wzrostem zainteresowania kredytobiorców oraz instytucji finansowych widzących zyski w tej formie kredytowania, coraz większych instytucji finansowych.

...Kolejna część kredytów subprime niebawem :)


(*) Dick Armey - ur. 7 lipca 1940 r. w Cando (Płn. Dakota, USA) były senator z Texasu (1985-2003) oraz przez 8 lat lider republikańskiej większości. Współautor „Kontraktu z Ameryką” - planu, który w latach 90. dał republikanom większość w obu izbach Kongresu. Dziś zasiada we władzach firmy prawniczej DLA Piper oraz przewodzi organizacji „FreedomWorks” działającej na rzecz zmniejszenia podatków i ograniczenia roli państwa.